Takie postanowienie zapadło dwa tygodnie temu. Bo B. nie zapłaciła 20 tysięcy złotych grzywny. A to był warunek zawieszenia kary pozbawienia wolności. Joanna B. napisała do sądu, że o tej decyzji dowiedziała się z... internetu i zapewniła, iż swoje zobowiązania ureguluje.

 

Przypomnijmy, że chodzi o zdarzenie z 2006 roku. B. przywłaszczyła sobie wówczas ponad 100 tys. zł z konta dwojga suwalskich emerytów, którzy na wiele lat wyjechali za granicę. 
Za ten czyn skazana została na dwa lata więzienia oraz karę grzywny.

 

Wkrótce wyszło na jaw, że kobieta korzystała także z innych kont. W ten sposób przywłaszczyła sobie kolejne 40 tys. zł. W tym drugim przypadku sąd skazał ją na karę więzienia. B. miała trafić za kraty na dwa lata.

 

Poprosiła jednak najpierw o zawieszenie wykonania kary, a potem o jej odroczenie. Argument był za każdym razem ten sam – wyjazd za granicę po to, aby zarobić na spłatę długów. Joanna B. ma też wciąż nieuregulowane rachunki ze swoim byłym pracodawcą. Sąd przystał na jej propozycję.

 

Niedawno okazało się jednak, że nieuczciwa kobieta nie zapłaciła nawet grzywny orzeczonej w pierwszym procesie. I w dodatku – wszelki ślad po niej zaginął. Dlatego zapadła decyzja o odwieszeniu kary.
 
Sprawę nagłośniły niemal wszystkie suwalskie media. Przebywająca za granicą Joanna B. o tym, że jest poszukiwana przez sąd, miała się dowiedzieć czytając jeden z tekstów w internecie. W przesłanym piśmie informuje, że o swoich zobowiązaniach bynajmniej nie zapomniała. To, że w ostatnim czasie zaniechała spłaty długów wynika z jej trudnej sytuacji finansowej, w tym konieczności utrzymania dzieci. Zapewnia jednocześnie, iż w najbliższym czasie wszystko ureguluje.

 

Czy sąd kobiecie uwierzy jeszcze raz? Posiedzenie w tej sprawie odbędzie się wkrótce.