W Suwałkach przyszło mi mieszkać od niedawna. Zdążyłem jednak odwiedzić większość z tutejszych instytucji użyteczności publicznej takich jak Urząd Skarbowy, Urząd Miejski, spółdzielnię mieszkaniową, Zakład Energetyczny, sąd i niestety Urząd Pracy. Dlaczego niestety? Powód, to niektóre Panie zasiadające za biurkami owego urzędu. Zastanawiam się czym osoby bezrobotne zasługują sobie na to, że są traktowane jak ktoś "gorszy"? Przykłady mógłbym mnożyć (pewno nie tylko ja), ale przytoczę jeden.

W pokoju za biurkami dwie urzędniczki. Jedna chwilowo "zajęta", druga "czekająca". Wchodzi petent. W odpowiedzi na "dzień dobry" słyszy  "a pan na jaką literę"? Petent odpowiada na jaką literkę zaczyna się jego nazwisko, po czym słyszy "proszę czekać na korytarzu". Po wyjściu petenta Pani "zajęta" do Pani "czekającej": (tu padło imię) "nie załatwiaj moich... niech tam sobie stoją na korytarzu". Rzecz w tym, że może i Panie mają przydzielonych sobie ludzi o konkretnych nazwiskach, ale podejrzewam, że korzystają z jednej bazy danych i jakiż byłby problem, żeby szybciej i sprawniej rozładować sporą kolejkę oczekujących na korytarzu. Przecież zamiast sterczeć w kolejce można aktywnie poszukiwać pracy...

Wszystkim Szanownym Niepracującym życzę szybkiego zatrudnienia a Paniom, tym "zajętym" i tym "czekającym" odrobinę świadomości, że fortuna kołem się toczy...