Już u 39 przebywających w suwalskim szpitalu pacjentów lekarze podejrzewają świńską grypę. Trzy osoby są w krytycznym stanie. Wśród nich – 23-letnia Emilia, u której wirusa A/H1N1 stwierdzono dwa tygodnie temu, tuż po tym, jak urodziła dziecko.

 

Trzeba pomóc innym

 

Zbiórkę prowadzą też taksówkarze. – Na razie złożyli się nasi kierowcy – mówi Krzysztof Rękaw, wiceprezes korporacji Wigry. – Chcemy jednak zachęcić do pomocy wszystkich, a przynajmniej większość suwalczan. Przygotowujemy specjalne ulotki z numerem konta, na które będzie można wpłacać pieniądze. Takie informacje powinniśmy mieć już dzisiaj.

 

Grzegorz Gałązka, dyrektor szpitala, mówi, że każda tego typu akcja jest godna poparcia. – Dzięki ludziom dobrej woli szanse, że nasza walka o życie pacjentów zakończy się pomyślnie są znacznie większe – dodaje.

 

Niewykluczone, że w środę szpital wzbogaci się o sztuczne płuco. Pomoc w zakupie urządzenia zadeklarował marszałek. Ale pieniądze są potrzebne choćby na opłacenie specjalistów, którzy potrafią sprzęt obsługiwać. – Tej sprawy nie warto bagatelizować – dodaje Burzyński. – Nigdy nie wiadomo, czego będziemy potrzebowali

 

Do tej pory kobieta była podłączona do respiratora. Mimo to, jej stan zdrowia pogarszał się. By ją ratować, kierownictwo szpitala wypożyczyło z Legnicy sztuczne płuco. – Stan zdrowia pacjentki jest stabilny – mówiła wczoraj Justyna Gilewicz-Matulewicz, zastępca dyrektora ds. medycznych suwalskiego szpitala. – Jesteśmy dobrej myśli, ale za wcześnie mówić o sukcesie. Leczenie będzie trwało co najmniej dwa tygodnie. Przy obsłudze sztucznego płuca suwalskim medykom pomagają specjaliści z białostockiej kliniki.

 

– Przez ostatnie dni modliłem się o cud – mówi Burzyński. – Dzisiaj, dzięki lekarzom, mam już iskierkę nadziei.

 

Mężczyzna rozpoczął zbiórkę pieniędzy na zakup sprzętu dla szpitala. – Wiem, jak ważne są dobre urządzenia – tłumaczy. – Dzięki nim dwoje moich dzieci będzie miało matkę.